Czytający bloga Directioners. ♥

sobota, 22 września 2012

Part Three

Biegałam jeszcze około 15 minut i udałam się do domu.  Wszyscy jeszcze spali, dlatego postanowiłam wziąć orzeźwiający prysznic. Po nim ubrałam się w to. Po prostu mój styl. Bluzka w paski, czerwone spodnie i vansy. Tak, to ja. Audrey Lexi Brown. 
Słysząc głosy dochodzące z salonu zeszłam na dół. Ku mojemu zdziwieniu, rodzice byli już ubrani, a z nimi siedziała moja siostra i 5 debili. 
- Dzień dobry wszystkim. - uśmiechnęłam się. 
Nagle.. Louis? Tak, to chyba był Louis. Nagle Louis krzyknął:
- Ale fajnie. Mam swoją podobiznę! 
I wtedy dostrzegłam, że jesteśmy identycznie ubrani. Zagotowało się we mnie, ponieważ tylko ja mogę nosić te rzeczy. No heloł? Prawa autorskie? Może i on urodził się pierwszy, ale to niczego nie zmienia. 
- Czyżby Audrey poprawił się humor? - zapytał Harry. Zrobił to specjalnie, chciał mnie zdemaskować przed rodzicami.
- O czym ty mówisz Harry? Moja córka zawsze jest uprzejma dla wszystkich. - chciał obronić mnie tata. Tak, tak. Moi rodzice nie wiedzą, że nie jestem ich fanką. 
- Gdy rano biegałem po parku wpadliśmy na siebie. I wtedy ona zaczęła się na mnie wydzierać itp. - zaczął się głupio do mnie uśmiechać. 
- Drey, kochanie. To prawda? - zapytał mnie tata.
- Tak. To prawda. Nie będę grała przy Was grzecznej dziewczynki, bo taka nie jestem! Może i w Bradford chciałam, abyście tak uważali, ale teraz zmieniłam zdanie. Nienawidzę tego One coś tam.. A Ty Pasiasty, ściągaj te ciuchy, bo tylko ja mogę w nich chodzić. Wychodzę! - krzyczałam. To już było dla mnie za wiele. Drey, córeczko.. Bla, bla, bla. Ciągle mają mnie za małą dziewczynkę, ale ja taka nie jestem. Wybiegłam z domu i ruszyłam w stronę parku. Przez przypadek wpadłam na jakąś dziewczynę. 
- O boże. Przepraszam Cię bardzo. Biegłam i cię nie zauważyłam. - zaczęłam gadać jak najęta. Ku mojemu zdziwieniu, dziewczyna zaczęła się śmiać. Na pewno nie jest taka jak ja, że się na kogoś zacznie drzeć. 
- Spoko, jest okej. Louise jestem, a Ty? - podała mi dłoń , a ja ją uścisnęłam. 
- Audrey. Może w ramach przeprosin chciałabyś udać się ze mną do Milk Shake City? - zapytałam z nadzieją w głosie.
- Bardzo chętnie. Właśnie tam szłam. - uśmiechnęła się promiennie. 
Gdy doszłyśmy na miejsce, ja zamówiłam shake a Ruda usiadła przy stoliku. 
Spędziłyśmy razem kilka godzin. Bardzo ją polubiłam. 
- Wiesz co? Jesteś ubrana tak samo, jak ubiera się kumpel mojego chłopaka. - zaśmiała się.
- Co?! Kolejny nosi te same rzeczy co ja? Dzisiaj ten cały Pasiak z One Direction i jeszcze jeden. Co za ludzie? - powiedziałam z ironią w głosie. 
- Znasz One Direction? Ja właśnie mówiłam o Louisie. A chodzę z Liamem. 
Tą odpowiedzią mnie zaskoczyła. Liama nawet polubiłam, to ten najnormalniejszy. Zaprosiłam ją do siebie do domu. Zgodziła się. 

***30 MINUT PÓŹNIEJ***

Po pół godzinnej jeździe moim samochodem byłyśmy w domu. Zaparkowałam auto na podjeździe i weszłyśmy do środka. Z salonu dobiegały śmiechy przygłupów. Udałyśmy się tam, żeby powiedzieć moim rodzicom ze już jestem.
- Mamo, tato! Wróciłam. I jest ze mną moja nowa przyjaciółka. 
- Louise?! Co ty tutaj robisz? Zakolegowałaś się z Audrey? Przecież ona nikogo nie lubi. - odezwał się Lou. 
- Poprawka. Nie lubię nikogo z tego Pedalskiego zespołu. - zaśmiałam się drwiąco.
- Na razie chłopcy. Idę z Drey do jej pokoju. - uśmiechnęła się Ruda.
Poszłyśmy do mojego pokoju. Marchewa usiadła na łóżku, a ja poszłam jeszcze do kuchni po coś do picia. Gdy wróciłam, zobaczyłam , że Court rozmawia z Marg. 
- I co? Polubiłyście się już? - zaśmiałam się.
W tym momencie do pokoju wszedł...

*********************************************************************************

Jak myślicie, kto wszedł do pokoju? Komentujcie rozdziały. Wiem, że dopiero zaczęłyśmy pisać tego bloga, ale komentarze naprawdę nas motywują. Jest mi bardzo przykro, że komentujecie jedynie rozdziały, które piszę ja. Pod rozdziałem Mrs. Horan był jeden jedyny komentarz dodany przeze mnie. Pomyśleliście jak ona mogła się poczuć? Sądzę, że nie. Zawiodłam się na Was. Może Natalka nie pisze nie wiadomo jak idealnych rozdziałów, ale to są dopiero jej początki. Więc nie miejcie jej za złe tego, jak popełni jakieś małe błędy. 
Powinnyście/ Iście się cieszyć, że ona chce dla was pisać , a nie Was olewa, tak jak Wy ją. 

Z poważaniem, Malikowaa. ; 3

1 komentarz:

  1. O przepraszam ja skomentowałam i będę to robiła pod każdym rozdziałem :-) już uwielbiam tego bloga i czekam na ciąg dalszy:-) kocham Was moje świrki :-*:-*:-* caluję i ściskam M.Payne :-)

    OdpowiedzUsuń